Jest takie zdanie, które klientki mówią po zagojeniu, i to jest najlepsza recenzja, jaką można dostać.
„Wyglądam jak ja, tylko wyspana.”
Nie „ładny kolor”. Nie „widać, że dobra robota”. Po prostu nie widać zabiegu, widać usta. Anglicy nazywają to second skin i to jest dokładnie to słowo: pigment ma leżeć jak druga skóra, a nie jak warstwa położona na wierzchu.
To nie jest kwestia lekkiej ręki. To się rozstrzyga w butelce, zanim w ogóle usiądziesz do pracy.
Krycie, czyli różnica między farbą a filtrem
Pigment może zakryć to, co pod spodem, jak farba na ścianie, albo przepuścić naturalny ton wargi i dołożyć do niego kolor, jak filtr na zdjęciu. Pierwszy daje kolor natychmiast i u każdej klientki taki sam. Drugi daje kolor, który u każdej wyjdzie trochę inaczej, bo miesza się z tym, co ona ma. Second skin bierze się zawsze z tego drugiego.
Za krycie odpowiada głównie biel tytanowa, w składzie CI 77891. Jest praktycznie w każdym pigmencie do ust na rynku i w naszych też, więc nie ma sensu tego owijać. To nie jest wada, tylko narzędzie, i całe pytanie brzmi, ile go w danej butelce jest. A tego, wbrew pozorom, wcale nie musisz brać na czyjeś słowo, bo skład czyta się po kolejności. Składniki wymienia się od tego, którego jest najwięcej, do tego, którego jest najmniej, więc INCI mówi ci nie tylko, co jest w środku, ale też co w tej recepturze rządzi. Weź butelkę, którą masz akurat pod ręką, i zobacz, na którym miejscu stoi CI 77891. Jeśli otwiera listę, trzymasz pigment, którego głównym zadaniem jest zakryć. W Gentle Drop Lips stoi na trzecim, za dwiema czerwieniami, i to nie jest przypadek ani ciekawostka, tylko cała różnica.
To, co naprawdę robi robotę, to dwukropek
Spójrz na te dwie czerwienie w naszym składzie: CI 16035:1 i CI 77491. Ta pierwsza jest ważniejsza, niż wygląda, i chodzi dokładnie o to, co stoi po dwukropku.
W międzynarodowym systemie Colour Index numer opisuje cząsteczkę barwnika, a cyfra po dwukropku mówi, że to ta sama cząsteczka, ale w innej formie chemicznej, związana z innym metalem. Brzmi jak drobiazg dla chemika, a jest jedną z najważniejszych rzeczy, jakie możesz wiedzieć o pigmencie do ust. Bo CI 16035 to barwnik rozpuszczalny w wodzie, a CI 16035:1 to jego lak, czyli forma nierozpuszczalna. Lak powstaje przez wytrącenie rozpuszczalnego barwnika na nierozpuszczalnym podłożu mineralnym i przeprowadzenie go w nierozpuszczalną sól. Z czegoś, co potrafi się rozpłynąć, robi się coś, co pozostaje cząstką.
I tu dochodzimy do sedna, bo pigment nie trzyma się w skórze dlatego, że jest do czegoś przyklejony. Nośnik to woda i alkohol, on tylko przenosi pigment pod igłą. Pigment zostaje w skórze dlatego, że jest nierozpuszczalny i przez to fizycznie tam uwięziony, przechwytywany przez komórki i przekazywany dalej. Wszystko, co jest w pigmencie rozpuszczalne, prędzej czy później znajdzie drogę na zewnątrz. Formy nierozpuszczalne, czyli właśnie laki, są znacznie mniej podatne na migrację i wykrwawianie niż wolne barwniki i to jest udokumentowane, nie marketingowe.
Dlatego w recepturze z niskim kryciem forma barwnika ma znaczenie większe niż gdziekolwiek indziej. Nie masz grubej warstwy bieli, która zamaskuje ubytki, więc czerwień musi być zbudowana tak, żeby została sama z siebie.
Drugie miejsce, w którym rozstrzyga się wszystko: rozmiar
Ta sama biel, w tej samej ilości, potrafi zachować się zupełnie inaczej w zależności od tego, jak drobno jest zmielona, i to jest chyba najmniej znana rzecz w całej chemii pigmentów. Krycie nie rośnie w nieskończoność razem z wielkością cząstki, tylko ma swój punkt szczytowy, mniej więcej przy połowie długości fali światła widzialnego, a powyżej niego zaczyna spadać. Do tego cząstki różnej wielkości inaczej wchodzą w cienką skórę ust i inaczej się w niej układają, więc dwa pigmenty o bardzo podobnym składzie potrafią pracować kompletnie inaczej. Skład powie ci, ile czego jest, ale nie powie, jak zmielone, i to jest ta część, którą trzeba po prostu sprawdzić w praktyce.
W Gentle Drop Lips biel jest i drobniejsza, i jest jej mniej, a to ciągnie w tę samą stronę: mniej maskowania, więcej przepuszczania.
Jak to wygląda przy fotelu
Pigment kładzie się akwarelowo, drobinami, więc nasycenie budujesz stopniowo i przerywasz w momencie, który sama uznasz za dobry, zamiast gonić za kolorem, którego nie widać. Granica zostaje miękka, bo taka praca nie zostawia twardej linii na przejściu czerwieni wargowej, a nawet jeśli pójdziesz mocno, nie dostaniesz efektu matowej szminki.
Najlepiej widać to na jednej klientce, na dwóch zdjęciach. Odcienie Petalite i Apatite. Pierwsze zdjęcie jest zaraz po zabiegu, kiedy kolor jest jeszcze ostry i mocniejszy, niż ma zostać. Drugie to te same usta po wygojeniu.


Po zagojeniu wraca to zdanie z początku i to jest cała nagroda za tę robotę.
Odcienie
Petalite, Apatite, Spinel, Aventurine. Do jakich ust pasuje każdy z nich i w co się goi, znajdziesz na karcie produktu razem z pełnym składem, więc kolejność sprawdzisz sama przy każdym odcieniu.
Krycie samo w sobie nie jest złe i są zabiegi, w których to właśnie ono robi całą robotę. Ale kiedy celem jest efekt, którego nie widać, wszystko sprowadza się do dwóch rzeczy: ile światła pigment przepuszcza i czy jego kolor jest zbudowany tak, żeby zostać w skórze bez pomocy.
Magdalena Mazurek
Products from this article
-
Gentle Drop Lips – pigmenty hybrydowe do ust, 5 ml
- 37.08€ – 131.21€Price range: 37.08€ through 131.21€
- Select options This product has multiple variants. The options may be chosen on the product page
